Tatar

Byłam w sobotę na zaprzyjaźnionym grillu weselnym. Super było, a na dokładkę pan młody postanowił mnie uczcić w sposób szczególny, czyniąc niewielkie szkody w obszarze mojego dobrego samopoczucia. Choć szkody niewielkie, to jednak skuteczne na tyle, aby pozbawić nasze pożegnanie zwyczajowej serdeczności. Okazało się, zresztą zgodnie z moimi przewidywaniami, że całość zdarzenia jawi się młodemu pozbawiona lekuchno konturów – wie on mianowicie, że coś zaszło, ale nie wie co konkretnie. I nie – boże broń i nie rób se jaj! – nie ma to podtekstu innego poza przyjacielsko/towarzyskim, a całe zajście oparło się na dyskusji, a nie na czynach. I dzisiaj właśnie, pan młody powodowany jak sądzę nie tyle troską, co ciekawością, postanowił rzecz wyjaśnić, a przynajmniej spróbować. Zadzwonił w tym celu do mnie – a jakże! – pytając, czy kiedykolwiek siekałam tatara(?)… Michał – tak na przyszłe czasy, bo pewno nie raz mnie jeszcze wyprowadzisz z równowagi – jak będziesz chciał ze mną pogadać, ale osłabiona pamięć i – być może – sumienie sprawią, że nie będziesz wiedział jak zacząć – zapytaj po prostu jaka u mnie pogoda, ok..? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć + 7 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>