Hipsterski remont

W doborowym towarzystwie przyszło mi ostatnio dokonywać zniszczeń w konsekwencji aktu tworzenia. Rzecz miała miejsce w metrażu zaprzyjaźnionej hipsterki, która jak to jest w hipsterskim prawie zapisane – hipsteryzuje głównie poprzez negację. Akt tworzenia bowiem, w rozumieniu ogólnym zwany remontem, postanowiła popełnić własnoręcznie, z dużą mocą i histerycznie odmawiając wszelkim próbom i ofertom udzielenia jej pomocy. Nie chciało jakoś do hipsterskiej głowy trafić proste wyjaśnienie, że grono zaprzyjaźnione nie składa tychże ofert powodowane współczuciem, a jedynie chętne jest użyczyć własnych sił witalnych do realizacji powziętego planu. Szczęśliwie dla obu stron, hipsterka z upływem czasu zwalczyła niemoc społeczną i drzwi do jej remontowanych apartamentów stanęły dla nas otworem. I coś Wam powiem. Nie warto jest doprawdy zamykać się we własnych czterech ścianach, czy to z remontem, czy ze szczęściem, czy ze smuteczkami. Bo hipsterka odkąd drzwi otwarła i przestała robić sceny, stała się osobą ciut jakby pogodniejszą, nieco mniej zestresowaną, a już na pewno nie czyniącą szkody w cudzych głowach własnym wyobrażeniem rzeczywistości. Nie ryglujmy zatem drzwi tylko dlatego, że coś nam się wydaje, bo zmierza to donikąd, a prowadzić może na przykład do obłędu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− dwa = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>