Miesięczne archiwum: Kwiecień 2013

Bezstresowi

Dziecię moje jest pokaźne w formie – nikt mu nie daje tyle co ma metrykalnie, wszyscy się kłócą, że ma więcej.. MA ILE MA, wiem na pewno, w końcu obecna byłam, także duchem, przy jego przyjściu na świat. Przy posturze czterolatka, syn mój lat 20 miesięcy, naturalnych wrogów ma raczej niewielu, a już na pewno nie takich, co by mieli odwagę mu jawną wrogość okazać. Dzisiaj wszak nastąpił przełom, mianowicie na placu zabaw jakiś zupełnie nieokrzesany bachor, syn swoich żenująco apatycznych rodziców, postanowił napaść na moje potomstwo. Widok był komiczny, bo bachor wzrostu był mikrego i takowej postury, ale w przekonaniu, że powali mojego syna na deski wykazywał upór niezłomny. Nie ruszyłoby mnie to może, bo dzieć dzieciem jest jednak, a mój dzieć takiemu małemu dzieciu spokojnie da radę, ale wkurw mnie wziął przeokrutny na tych rodziców z błędnym wzrokiem maślanym i błogimi uśmiechami na nieskażonych myślą twarzach. Nie wytrzymawszy ich rodzicielskich metod zapytałam grzecznie, czy tak bardzo im się podoba, że ich synuś próbuje wtłuc mojemu, czy też może to ich tak cieszy, że jest samobójcą?! Moja „troska” nie spotkała się ze zrozumieniem.

Remont

Moi sąsiedzi postanowili popełnić remont. Nie narzekam, nie neguję – wręcz pochwalam. Jeden tylko jest szkopuł w całym przedsięwzięciu. Mianowicie taki właśnie, że oweż sąsiedztwo w szale twórczym, betonowe ściany zapragnęło przyozdobić płaskorzeźbą… naocznie nie skonstatowałam, domniemywam jednak na podstawie powarkiwań (nie wierceń), postukiwań (nie kucia) – trwających nieprzerwanie od dni kilku. Nie wiem, którzy to! (bo z klatki obok, a zasięg moich sąsiedzkich znajomości sięga nie dalej niż piętro wte piętro wewte), ale mam niemal pewność, że jak kiedyś ujrzę człeka o muskularnych ramionach, długiej brodzie, z obłędem natchnienia w oczach i obsypanego marmurowym… no dobra! betonowym pyłem – to będzie to sąsiad od remontu.